W Ugandzie odkryto fascynującą sieć zależności międzyzwierzęcych, której głównym elementem są drapieżniki polujące na nietoperze, będące nosicielami śmiertelnie groźnego wirusa Marburg. Po raz pierwszy udało się udokumentować na filmie przebieg interakcji, które mogą wyjaśniać, jak dochodzi do przenoszenia tego niebezpiecznego patogenu między gatunkami. To odkrycie rzuca nowe światło na złożone mechanizmy epizoocji i potencjalne zagrożenia dla zdrowia publicznego.

Badacze zainstalowali kamery pułapki przy wejściu do Jaskini Pytona w Parku Narodowym Królowej Elżbiety na zachodzie kraju. Okazało się, że obecność tak wielu gatunków zwierząt, które polują na nietoperze zainfekowane wirusem Marburg, jest kluczem do zrozumienia, jak przenosi się ten wirus. To jak odkrycie "kamienia z Rosetty" dla zoonoz – przeskoku wirusa od zwierząt do innych gatunków.

Pierwsze nagrania interakcji między gatunkami

Przez pięć miesięcy, od lutego do czerwca ubiegłego roku, naukowcy zarejestrowali aż 14 gatunków kręgowców, które zapuszczały się do jaskini, by polować na nietoperze. Wśród nich znalazły się legendy afrykańskiej fauny: lamparty, różne gatunki małp naczelnych, ptaki drapieżne i warany. Te nagrania to prawdziwy przełom w badaniach nad wirusem Marburg.

Na jednym z filmów widać dorodnego lamparta podchodzącego do wejścia jaskini, chwytającego nietoperza w momencie ich masowego wylotu i oddalającego się z cenną zdobyczą. Inne nagrania z lasu Maramagambo ukazują stada małp zajadających się nietoperzami, a w pobliżu widać cywety i genety, które również polują w tej okolicy.

Nietoperze jako rezerwuar wirusa

W samej jaskini bytuje populacja około 56 tysięcy egipskich nietoperzy owocożernych. To właśnie ten region od dawna jest kluczowy dla badań nad wirusem Marburg, zwanym bliskim "krewnym" Eboli. Śmiertelność z powodu tej infekcji może sięgać nawet 90%. Pomimo postępów w badaniach nad szczepionkami, żadna z nich nie została jeszcze oficjalnie zatwierdzona.

Historia tej jaskini jest już naznaczona tragediami. W 2008 roku turysta z Holandii, który odwiedził jaskinię, zaraził się wirusem Marburg i zmarł. Amerykański turysta również zachorował po wizycie, ale przeżył. W 2009 roku naukowcy z Centers for Disease Control and Prevention po raz pierwszy wyizolowali wirus Marburg z nietoperzy owocożernych w pobliskiej jaskini.

Niespodziewane obserwacje, poważne implikacje

Kamery pierwotnie zostały zainstalowane w ramach projektu monitorowania lwów i hien w parku. Orin Cornille, koordynator terenowy, przyznał, że skala aktywności drapieżników była dla nich sporym zaskoczeniem. Największy niepokój budzą małpy – biorąc pod uwagę ich bliskie pokrewieństwo biologiczne z człowiekiem, ich interakcje z nosicielami wirusa są szczególnie istotne.

Jednocześnie badacze podkreślają, że nie zarejestrowano żadnych dowodów na faktyczne przeniesienie wirusa między gatunkami. To ważne zastrzeżenie, pozwalające uniknąć niepotrzebnego sensacjonizmu.

Naukowy dyrektor projektu, Alexander Braczkowski, zauważył, że tego typu procesy mogły rozgrywać się w Dolinie Ryftu przez tysiące lat. Jednego z lampartów, który regularnie wracał do jaskini przez pięć miesięcy, nazwano "Akahaya", co w lokalnym języku oznacza "nietykalny". To niezwykłe, jak szybko zwierzęta potrafią się zaadaptować do potencjalnie niebezpiecznych środowisk.

Praktyczna lekcja z Ugandy

Badacze mają nadzieję, że ich praca stanie się punktem wyjścia do dalszej analizy ryzyka. To rzadka okazja, by obserwować bezpośrednie kontakty między rezerwuarem filowirusa a drapieżnikami, którzy podczas posiłku mają kontakt z płynami ustrojowymi potencjalnie zarażonej zdobyczy.

Bosco Atukwatse, inicjator instalacji kamer, wyjaśnił, że specyfika jaskini stwarza idealne warunki dla drapieżników. Niskie wejście i wieloletnie warstwy guana pozwalają nawet mniejszym zwierzętom łatwo dotrzeć do nietoperzy. "Małpa może po prostu stanąć na tylnych łapach, złapać garść nietoperzy i uciec" – powiedział, dodając, że często nie wiadomo, co dzieje się z martwymi zwierzętami po ich zabraniu.

Chociaż nietoperze są uważane za główne naturalne rezerwuary wirusa Marburg, mogą przenosić go bezobjawowo. Naukowcy ostrzegają jednak, że istnieją dowody na to, że inne zwierzęta – szczególnie niektóre naczelne – mogą przenosić infekcję po kontakcie z nietoperzami.

"Punkt styku" dla wirusa

Badacze nazwali jaskinię swoistym „tyglem przenoszenia infekcji” (spillover crucible). Zwrócili uwagę, że wiele gatunków zwierząt, które polują na nietoperze, samo w sobie staje się potem ofiarą ludzi – są spożywane jako tzw. bushmeat. "Istnieje wiele dróg, którymi choroba o znaczeniu międzynarodowym może niezauważalnie rozprzestrzenić się wśród populacji" – stwierdził Atukwatse.

Kamery pułapki zarejestrowały około 400 osób odwiedzających jaskinię – wśród nich grupy szkolne, turystów i lokalnych stażystów. Większość przebywała tam bez żadnych środków ochrony osobistej. Władze Ugandy są świadome ryzyka związanego z tym miejscem. Obok jaskini znajdują się znaki ostrzegawcze, a także platforma widokowa w odległości około 40 metrów od wejścia.

Wyniki tych badań uzupełniają rosnący zbiór dowodów dotyczących wcześniej nieudokumentowanych interakcji między różnymi gatunkami zwierząt, które rzucają światło na mechanizmy przenoszenia infekcji odzwierzęcych.

Co jeszcze dzieje się na świecie?

W ubiegłym roku w Niemczech badacze po raz pierwszy udokumentowali przypadki polowania szczurów na nietoperze, co również wzbudziło obawy dotyczące potencjalnych ryzyk pandemii. Autorzy raportu podkreślają jednak, że znacząca część wiedzy o tzw. „przeskokach” infekcji ze zwierząt na ludzi wciąż pozostaje teoretyczna. Dokumentowanie złożonych kontaktów między wieloma gatunkami w znanych ogniskach zoonoz "pozostaje zjawiskiem niezwykle rzadkim".

Warto też wspomnieć o innych infekcjach. Tropikalna, niebezpieczna infekcja chikungunya, powodująca wyczerpujący ból stawów, może być przenoszona przez komary na większości terytorium Europy. Podobne ryzyko istnieje też w naszym regionie – dane pokazują, że w Polsce ryzyko transmisji może wzrosnąć w ciągu najbliższych lat.

Czy myśleliście kiedyś o tym, jak wiele zależności łączy nas ze światem zwierząt w sposób, którego nie dostrzegamy na co dzień?