Podczas gdy większość z nas kojarzy burze z grzmotami i błyskawicami na wyciągnięcie ręki, powyżej naszych głów, na wysokości nawet 90 kilometrów, rozgrywa się spektakularne, świetlne przedstawienie. Z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) zaobserwowano kolorowe elektryczne "fajerwerki", które przez lata wymykały się naukowcom. Te krótkotrwałe zjawiska – niebieskie smugi, czerwone zjawy, fioletowe halo i ultrafioletowe pierścienie – to tzw. przejściowe zjawiska świetlne (TLEs). Choć brzmią jak coś z filmu science-fiction, naukowcy właśnie dzięki ISS zaczynają je systematycznie badać, a ich odkrycia mogą mieć zaskakujące znaczenie dla naszego życia na Ziemi.
Niewidzialne dla oka fajerwerki nad naszymi głowami
Od 2018 roku na zewnętrznej platformie ISS działa mobilne laboratorium ASIM, które monitoruje kosmiczną "sąsiadkę" Ziemi – atmosferę. Jego zadaniem jest uchwycenie zjawisk znacznie mniejszych niż paznokieć i krótszych niż bicie serca. Kamery i fotometry ASIM działają z taką precyzją, że przerosły najśmielsze oczekiwania badaczy.
Czerwone zjawy i niebieskie smugi: co zaobserwowano?
Jednym z najbardziej fascynujących odkryć było uchwycenie w 2025 roku tzw. „czerwonej zjawy” (red sprite). Ten tajemniczy fenomen, przypominający odwróconą meduzę, pojawia się w mezosferze na zaledwie dziesięć milisekund. Tuż obok niego z wierzchołków chmur wystrzeliwują w stronę stratosfery ciche i szybkie niebieskie smugi (blue jets). Oba zjawiska są tak ulotne i wysoko położone, że ich szczegółowe badanie z powierzchni Ziemi było niemal niemożliwe. Dopiero perspektywa z orbity pozwoliła ASIM na ich precyzyjne zarejestrowanie.
Po co nam wiedza o kosmicznych błyskach?
Może się wydawać, że te odległe i efemeryczne zjawiska nie mają z nami nic wspólnego. Nic bardziej mylnego! Naukowcy wierzą, że obserwacja TLEs może w przyszłości pomóc w udoskonaleniu algorytmów ostrzegania operatorów sieci energetycznych przed zagrożeniami dla linii przesyłowych podczas silnych burz. Co więcej, te kosmiczne rozbłyski mogą zawierać na tyle energii, by jednorazowo naświetlić pasażerski samolot dawką promieniowania porównywalną do zdjęcia rentgenowskiego klatki piersiowej.
Badania w praktyce: satelita Light-1
Aby stworzyć mapę tych niewidzialnych zagrożeń i lepiej zrozumieć ich genezę, Japońska Agencja Kosmiczna we współpracy z uniwersytetami umieściła na orbicie satelitę Light-1. Jego zadaniem jest rejestrowanie błysków nad równikowymi systemami burzowymi. Dane z satelity mają być korelacje z informacjami z naziemnych sieci monitorowania piorunów. W ten sposób powstanie trójwymiarowy atlas miejsc, gdzie zjawiska te występują najczęściej.
To fascynujące, jak wiele dzieje się nad naszymi głowami, a my często o tym nie wiemy. Obserwacja tych kosmicznych fajerwerków to nie tylko naukowcy punkt widzenia, ale potencjalnie klucz do lepszego zrozumienia pogody i bezpieczeństwa lotniczego.
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak wiele tajemnic kryje niebo nad nami? A może sami widzieliście coś niezwykłego podczas burzy i zastanawiacie się, czy to może być początek tak niezwykłych zjawisk?