Myśleliśmy, że znamy arktyczne wieloryby. Potężne, białe, żyjące w surowych wodach. Ale najnowsze badania DNA ponad 600 białuch z Alaski zupełnie zmieniły nasze postrzeganie tych łagodnych gigantów. To odkrycie może być kluczem do zrozumienia, jak małe populacje zwierząt mogą przetrwać mimo ekstremalnych warunków i zagrożeń. Warto przyjrzeć się temu z bliska, bo tego nie uczą w szkole.

Co wykazała analiza DNA białuch z Zatoki Bristolskiej?

Przez lata naukowcy zakładali, że białe wieloryby (belugi), ze względu na znaczny dymorfizm płciowy – samce są o wiele większe od samic – stosują strategię typową dla wielu zwierząt lądowych i morskich: poligynię. Czyli kilka dominujących samców zapładnia większość samic.

Nie taki „król sali”

„Spodziewaliśmy się, że zobaczymy scenariusz, w którym największe lub najbardziej agresywne samce będą miały najwięcej potomstwa” – mówi dr Greg O'Corry-Crow z Uniwersytetu Florida Atlantic, główny autor badania opublikowanego w „Frontiers in Marine Science”.

Jednak dane genetyczne zebrały ze 623 białuch, pozyskane dzięki współpracy z rdzennymi mieszkańcami Alaski, którzy od pokoleń polują na te zwierzęta, pokazały coś zupełnie innego.

  • Żaden samiec nie dominował. Sukces reprodukcyjny był rozłożony równomiernie.
  • Partnerzy zmieniali się. Zarówno samce, jak i samice kopulowały z wieloma różnymi partnerami.

„Długa gra” wielorybów - strategia na przetrwanie

Dlaczego tak się dzieje? Naukowcy sugerują, że jest to związane z niezwykle długim okresem życia tych zwierząt – mogą żyć nawet 90 lat. Samce tak naprawdę „grają w długą grę”, rozmnażając się przez dziesięciolecia, a nie tylko przez jeden czy dwa sezony rozrodcze.

Samice również wymieniają partnerów w różnych latach. Może to być swoista „strategia ubezpieczeniowa”. Pozwala to zmniejszyć ryzyko posiadania potomstwa z partnerem o słabej kondycji genetycznej.

Genetyczna stabilność kluczem do sukcesu

Populacja białuch w Zatoce Bristolskiej liczy zaledwie około 2000 osobników. Zaskakująco niski poziom chowu wsobnego (inbrydingu) jest właśnie efektem tej strategii. Regularna zmiana partnerów zapewnia utrzymanie różnorodności genetycznej, co jest kluczowe dla przetrwania niewielkich grup zwierząt.

„Kiedy potomstwo pochodzi od wielu różnych rodziców, populacja staje się bardziej odporna na choroby i zmiany środowiskowe” – podkreśla dr O'Corry-Crow.

To trochę jak budowanie silnego systemu odpornościowego dla całej społeczności – im więcej „różnych składników”, tym trudniej je pokonać.

Co dalej?

Zespół badawczy planuje kontynuować badania, tym razem z wykorzystaniem dronów. Chcą obserwować zachowania godowe białuch w ich naturalnym środowisku, aby lepiej zrozumieć, jak te niezwykłe ssaki morskie przystosowują swoje strategie rozrodcze do życia w lodowatych wodach i w obliczu szybko zmieniającego się klimatu.

Czy uważasz, że ta strategia „długiej gry” mogłaby być inspiracją dla innych strategii życiowych?